Męcze się z ta ostatnia 10-ka jak matka z łobuzem i powoli trace cierpliwość, wczoraj zdecydowałem że potrzebne sa bardziej radyklane posuniecia. Ograniczam jedzenie do 1 posiłku dziennie, rano na sniadanie jabłko, na kolacje dwa jabłka albo banan, szlaban na obżarstwo. Kupiłem łyżwy, chodzę 2-3 razy w tygodniu na lodowisko, podobno pali się o połowe wiecej kalorii niż na basenie, zobaczymy. Jestem juz mocno zniechęcony tym całym procesem, poczatek byl niczym w porownaniu do...
Prawie dwa tygodnie zajelo mi zbicie wagi z 97,7 do 95 kg i wczoraj znow chwila słabości pizza o srednicy 60cm 4 sery, dramat, jeszcze ja trawie, miala chyba z 10 tysiecy kalorii, z jedzeniem szlaban co najmniej do srody zeby to zrownoważyć. Dziś tylko jabłuszko, jutro to samo, w środę dopiero lekki obiadek do śniadania wracam dopiero w czwartek. Teoria 5 minut przyjemnosci i 5 godzin katorgi jednak nie zawsze działa, dotyczy to szczegolnie dnia „po” gdy organizm domaga się...
Dzień radykalnej diety, czuje się nieźle,wczorajsze śniadanie dwa małe banany, obiad torebka ryżu pełnoziarnistego i mizeria z ogórka i sałaty polanej malutkim jogurtem naturalnym, kolacja dwa jabłka, rano wstałem jakiś taki lekki. Dziś rano jednak skonsumowałem makrelkę + 4 kromki chrupkiego, jakies 600 kcal, na obiad tylko torebka ryzu i mizeria, mam nadzieje że nie przekroczę 1000 kcal. Dość już mam tej fałdy na brzuchu, załamuje mnie jak na nią patrzę, jest juz 5 razy...
