W tym tygodniu odkryłem jabłka, jakoś tak zawsze od nich stroniłem ale wszedłem wczoraj na wagę i się załamałem 97,7kg, już było 95. Ale to chyba przez to że za bardzo sobie pofolgowałem widzac postęp …
Pizza raz w tygodniu, 3 dni w tygodniu po 3 piwka, albo jakaś impreza i mocniejsze alkohole i jest efekt. Wprowadzam drastyczne zmiany ,muszę schudnć do 85 kg do końca tego roku.
Doszedłem do wniosku że katowanie się basenem co dziennie nie ma najmniejszego przełożenia na moja wage, urywam raptem 300-400 kcal, co to jest … jedno małe śniadanko.
Dochodzę do wniosku że moje dzienne zapotrzebowanie na kalorie to max 2000, prowadze siedzcy tryb życia, jeśli byłaby to wartość większa chudłbym szybciej przy diecie 1500 kcal a tu nic od pewnego momentu. Od teraz do końca roku max 100 kcal na sniadanie czyli jakiś banan jabłko ewentualnie 3 kromeczki chrupkiego z maselkiem, obiad torebka ryżu pełnoziarnistego i co drugi dzien do tego 200 gram ryby, co dwa razy w tygodniu na sniadanko makrelka. Na kolacje dwa jabłka ewentualnie dwa banany. Sadze ze porzadna dieta urwe znacznie wiecej z wagi niz katorga na basenie.
Staram sie sobie tlumaczyc przed zjedzeniem czegos niezdrowego „5 minut przyjemnosci 5 godzin katorgi na basenie zeby to spalić” stosuje to od dziś, mam nadzieje ze zostało we mnie na tyle silnej woli aby sie nie złamać. Otyłość to straszne kalectwo, zrobie wszystko zeby sie jej pozbyc.
