Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites

paź 3

Tak rozmyślam o tym całym procesie i chyba zaczynam wpadać w pułapkę zbyt dużego zadowolenia ze swoich efektów, zauważyłem że zaczynam sobie na coraz więcej pozwalać, praktycznie co tydzień pochłaniam dużą 60 cm pizze naszpikowaną tłustymi serami, oczywiście nie na raz, ale w dwa dni, alkohol piję przez 2-3 dni w tygodniu, naturalnie nie w dużych ilościach po 2-3 piwka dziennie, czasami zdarzy się coś grubszego w sobotę ale nie częściej niż dwa razy w miesiącu, potem katuję się dietą i basenem przez 5 dni w tygodniu , tak zastanawiam się po co, czy to co zjadam i wypijam jest tego warte ?

Waga stoi w miejscu już od dawna mimo katowania się treningiem i ograniczania się w jedzeniu.

Poważnie zastanawiam się nad odstawieniem alkoholu wogóle poza jakimiś spotkaniami okolicznościowymi od czasu do czasu i zaprzestania podjadania tak kalorycznych rzeczy jak pizza.

Co ciekawe po zjedzeniu pizzy, tak mniej więcej po ok 30 minutach mam ochotę ją zwrócić, pojawiają się wyrzuty sumienia i w zasadzie poczucie że byłbym się w stanie bez tego obejść , wiem że nie tędy droga, zastanawiam się nad walką z pokusą jedzenia tego świństwa, dla chwili przyjemności w zasadzie dla kilku minut muszę się potem katować przez 5 dni w tygodniu na basenie i ograniczać normalne posiłki w ciągu tygodnia żeby nie przytyć nie mówiąc o chudnięciu …

Wielka jest siła przyzwyczajeń, z jedzeniem nie zdrowych rzeczy jest dokładnie tak samo jak z alkoholizmem, alkoholik nie powinien w ogóle pić alkoholu to samo dotyczy grubasów którzy chcą utrzymać wymarzoną sylwetkę.

Z czasem czujność się usypia i nim się człowiek obejrzy cały wysiłek idzie na marne.

Leave a Reply: