Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites

lis 7

Prawie dwa tygodnie zajelo mi zbicie wagi z 97,7 do 95 kg i wczoraj znow chwila słabości pizza o srednicy 60cm 4 sery, dramat, jeszcze ja trawie, miala chyba z 10 tysiecy kalorii, z jedzeniem szlaban co najmniej do srody zeby to zrownoważyć. Dziś tylko jabłuszko, jutro to samo, w środę dopiero lekki obiadek do śniadania wracam dopiero w czwartek.

Teoria 5 minut przyjemnosci i 5 godzin katorgi jednak nie zawsze działa, dotyczy to szczegolnie dnia „po” gdy organizm domaga się czegoś tłustego, czegoś sytego i nie zdrowego, trudno nad tym zapanować, ale nie łatwo także zapanować nad chęcia napicia sie czegos % w okolicy weekendu i im mocniej zakrapiany weekend tym  chec siegniecia nastepnego dnia po cos bardzo niezdrowego wieksza. Bledne kolo …

Trzeba byloby sie wyrzec wszystkich przyjemnosci zycia zeby waga szla w dol, potrzeba bardzo silnej psychiki woli ucieczki przed wszelka pokusa.

Jutro wznawiam basenik. Musze za wszelka cene zrzucic te ostatnie najtrudniejsze 10kg do konca tego roku.

Leave a Reply: